Budva – miasto, które przyciąga turystów z kilku powodów. Znajdziesz tu historyczne centrum, plaże, port i rozbudowaną bazę noclegową. Budva (Будва) to także dobra baza wypadowa, by odkrywać najważniejsze atrakcje Czarnogóry. Do Kotoru stąd tylko niewiele ponad 20 kilometrów, do Perastu mniej niż 40, nad jezioro Szkoderskie ok. 45 kilometrów. Nowoczesna, elegancka architektura, sporo zadbanej zieleni miejskiej i niestety tłumy.
Zapraszamy na szybki spacer po historycznym centrum Buvdy – na szczęście dotarliśmy do Budvy bardzo wcześnie rano i można było cieszyć się spokojem poranka.
Pokażemy Ci także przyjemny szlak do fortu Mogren, gdzie można odpocząć od tłumów i zobaczyć z oddali mury i wieże starego miasta.

Budva – stare miasto
Na cyplu, za potężnymi murami z XV wieku skrywa się plątanina wąskich uliczek, zaułków i placyków. Do serca starej Budvy można dostać się na przez kilka wejść w murach. Proponujemy jednak zacząć, jak należy, czyli od głównej bramy The Main Gate / Velja vrata. Miejsce jest tak dobrze opisane, że nie można tej bramy pomylić z żadną inną.

Przy ulicy Njegoševa biegnącej od bramy, po prawej stronie, znajdziesz informację turystyczną. Warto wziąć mapkę starego miasta, bo na jej odwrocie znajdziesz wykaz najważniejszych zabytków oraz ich krótkie opisy.

Szwendając się po mieście, trafisz z pewnością na kościół św. Jana Chrzciciela połączony z dworem biskupim. Pierwsza świątynia podobno stała już w tym miejsce w VII wieku, a na przestrzeni wieków była wielokrotnie przebudowywana i rozbudowywana.

Obecny kształt to głównie efekt prac w XVII wieku, ale dzwonnicę dobudowano w 1867 roku. Dla wiernych ważna jest ikona w nim przechowywana, która podobno chroni miasto przed plagami.

Blisko niego jednonawowa, malutka cerkiew pod wezwaniem św. Sawy (XII wiek) – niestety nie dało się zajrzeć do wnętrza, by zobaczyć freski. Ładnie się prezentuje z wysokości, z murów cytadeli.
Co ciekawe, za czasów panowania Wenecjan, świątynia służyła jednocześnie katolikom i prawosławnym. Trzęsienie ziemi w 1979 odsłoniło kamień z wyrytą datą 1141.

Tuż obok także kolejna malutka świątynia, ale jakże ważna. Romański kościół Sv. Maria in Punta wzniesiony przez benedyktynów na miejscu kościoła z 840 roku.

Wśród zabytków w obrębie starych murów można wymienić jeszcze cerkiew św. Trójcy z 1804 roku.
Po prostu szwendaj się w swoim tempie. Pomimo tego, że uliczki wąskie i pokręcone, to nie można się tutaj zgubić.

Obiekty warte uwagi oznaczone są opisami na tkaninie – wygląda to bardzo elegancko. Większość kamienic pochodzi z XVIII i XIX wieku.

Cytadela
Cytadelę wzniesiono w południowej części Starego Miasta, w najwyższym punkcie.

Umocnienia wspominane są już w dokumentach z 1425, a z pewnością początki budowli strzegącej miasto od strony morza są dużo starsze i mówi się już o IX wieku.

Zaskoczyło nas, że cytadela, tak ważny zabytek, jest własnością prywatną. Na szczęście udostępnioną do zwiedzania (wstęp płatny, tylko gotówka). Zwiedzających przyciąga wspaniały widok na Adriatyk i widok na zabytki starej Budvy z wysokości.

Można też w upalny dzień znaleźć trochę ochłody w eleganckiej bibliotece.

Natomiast reklamowana wystawa modeli okrętów prezentuje się żałośnie – tragiczne oświetlenie i brudne gabloty. Większość turystów kupuje bilet wstępu, by zobaczyć Budvę i morze z wysokości i nie wszyscy tam nawet zaglądają.

O dziejach samej cytadeli niewiele się dowiesz podczas zwiedzania. W teorii otwarta od 9 rano, ale akurat trafiliśmy tu w takim dniu, że chyba ktoś miał duży problem z punktualnością.

Zwiedziliśmy cytadelę dopiero po zwiedzeniu fortu Mogren, bo szkoda nam było czasu na czekanie pod drzwiami (nie tylko my czekaliśmy znudzeni pod bramą), czy ktoś łaskawie się pojawi. Panie w informacji turystycznej też nie wiedziały, dlaczego cytadela po 9:00 nadal była zamknięta, ale to obiekt prywatny, więc właściciele mogą robić, co chcą. Bardzo nas to zirytowało.

W cytadeli działa restauracja – można wybrać stolik na rozgrzanym tarasie lub pełnym cienia i zieleni zakątku.


Historia Budvy
Budva uchodzi za jedną z najstarszych osad nad Adriatykiem, a znaleziska archeologiczne świadczą, że pierwsza osada istniała przed V wiekiem przed naszą erą.

Budva – legendy o powstaniu miasta
Według legendy miasto miał założyć Kadmo, syn fenickiego króla Agenora. Agenor wysłał swoich synów na poszukiwania córki – porwanej przez Zeusa – Europy. Kadmo trafił do Tracji, później na polecenie wyroczni delfickiej założył Teby, aż po wielu perypetiach założył wraz ze swoją żoną, Harmonią, na brzegu Adriatyku miasto zwane później Budva. A nazwa wywodzi się z tego, że po założeniu miasta wyruszyli w dalszą podróż na 2 wołach, gr. „bous”.

Inna legenda mówi o dwojgu młodych – pięknej Helenie i kamieniarzu Marko. Bogaty ojciec Heleny nie zgadzał się na wydanie córki za prostego kamieniarza, czego skutkiem było samobójstwo młodych, którzy rzucili się do morza ze skał. W wodzie zamienili się w ryby i byli na zawsze razem. W domu Marko znaleziono kamień, na którym wyrzeźbione były dwie połączone ze sobą ryby. Kamień ten wmurowano w ścianę cytadeli.

Wróćmy do faktów
Cypel zamieszkiwali już w IV wieku p.n.e. Ilirowie. Za czasów greckiego panowania kolonia zwała się Buthoe. W roku 168 p.n.e. miasto zostało przejęte przez Rzymian i zostało nazwane Butua. Po upadku Cesarstwa Rzymskiego znalazło się na granicy Wschodu i Zachodu, a wraz z Bizancjum przybyli tutaj także Słowianie.

Miasto należało w swojej bogatej historii także do Wenecji i Habsburgów, było zajmowane przez Francuzów i Rosjan, aż po I wojnie światowej weszło w skład Jugosławii.

Ślady archeologiczne świadczą, że Budva przeżywała rozkwit w I i II wieku naszej ery. Nie zaskoczy się pewnie, że Budva trafiła w ręce Bizancjum.

Może jednak Cię zaskoczyć, że w latach 1442-1797 podlegała władzy Wenecji i to też był dobry okres w dziejach miasta.

Tutaj też sięgały wpływy imperium Habsburgów (1814-1918) – wspominaliśmy o tym przy okazji opisywania trasy na Orjensko sedlo.

Niestety najstarszych dziejów Budvy nie udało nam się bliżej poznać, bo Muzeum Archeologiczne zrobiło sobie wolne 2 maja.

Plaża Mogren – urozmaicony spacer
Z placu przed główną bramą (Trg budvanskih slikara) wystarczy skierować się w lewo, by chodnikiem biegnącym między morzem a skałami dostać się do plaży Mogren.


Balerina z Budvy
Po drodze mijasz słynną rzeźbę Tancerki znaną jako „the Ballerina of Budva” lub „Budva Dancing Girl”. Co ciekawe, dziewczyna jest naga.

Rzeźba stanowi popularny motyw zdjęć reklamujących Budvę, niemal symbol miasta od 1965 roku. Rzeźbę wykonał Gradimir Aleksić (1922-2002). Legenda głosi, że zakochana tancerka wypatrywała stąd swojego ukochanego, marynarza. Niestety z ostatniego rejsu już nie wrócił do Budvy. Dziewczynie pękło serce z rozpaczy.

Spacer pod skałami
Niewielki mostek między skałami, przejście przez coś w rodzaju tunelu, sprawi, że poczujesz się przez chwilę jak odkrywca.


Tylko że plaża jest powszechnie znana ;-).

Przy plaży znajdziesz skromne zaplecze gastronomiczne (ceny mocno wyśrubowane), płatne toalety. Znajdziesz także miejsce, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w wodzie.

W oddali ładnie widać cypel i mury Budvy.

Budva – widok na miasto z wysokości
Z plaży Mogren prowadzi szlaki do fortu Morgren. Plaża, jak wiadomo nad morzem, a fort na górze na wysokości 110 metrów n.p.m. Przewyższenie całkiem spore.


Ścieżka biegnie przez zalesiony stok, ptaszki śpiewają, a gdy się odwrócisz widać pięknie morze. Bardzo przyjemny spacer, a po chwili przywita Cię brama fortu.

Fort Mogren – historia
Poaustriacki fort pochodzi z 1860, z czasów panowania Habsburgów w regionie. Fort Jaz (tak się pierwotnie zwał, nazwa fort Mogren pojawiła się w czasach Jugosławii) miał strzec Budvę od zachodu i kontrolować drogę prowadzącą od tej strony do miasta.


Zbudowany na wzgórzu Spas fort uległ zniszczeniu w 1979, gdy potężne trzęsienie ziemi dokonało wielu zniszczeń w Jugosławii. Pomimo pomysłów odbudowania fortu, postanowiono ostatecznie zostawić go w obecnym stanie, by zachować jego autentyczność.
Nowa Budva
Trzeba przyznać, że nowa część Budvy prezentuje się bardzo elegancko. Ciekawa, estetyczna architektura, dobrze utrzymana zieleń. Oczywiście jak to w nadmorskim kurorcie można pospacerować nad wodą, zjeść rybkę w jednej z wielu knajpek blisko brzegu, wybrać się na rejs wycieczkowy itd. Budva jednak nas już tak zmęczyła, że hałasem, tłumem i upałem, że wsiedliśmy w autobus, by udać się w kierunku spokojniejszych miejsc.


Podsumowanie
Ze starej Budvy można wydostać przez kilka bram, jedna z nich prowadzi na hałaśliwą plażę. Łomot muzyki skutecznie nas odstraszył od chwili relaksu pod parasolem i sączenia zimnego napoju z widokiem na Adriatyk i mury Budvy. W obrębie murów działa sporo kawiarenek, barów, sklepików z pamiątkami i rękodziełem, a także hostele. Dla nas zdecydowanie już maju było zbyt wielu turystów i za głośno. Jakoś Budva nie skradła naszych serc, choć to jeden z najpopularniejszych kurortów. Jak dobrze, że zatrzymaliśmy w miejscowości Sveti Stefan, gdzie budził nas śpiew ptaków.

