Sveti Stefan (Свети Стефан) to niewielka miejscowość nad Adriatykiem, przytulona do zbocza góry. Położona poniżej drogi E65 (Jadranska magistrala), czyli jednej głównych dróg w Czarnogórze. Jako że tłum i hałas nas męczą, to właśnie tu zatrzymaliśmy aż na 4 noce i wyruszaliśmy stąd na wycieczki. Wieczorami cisza i błogi spokój, bo to maj. Patrząc na liczbę pensjonatów, zapewne w sezonie aż tak cicho już nie jest, ale z pewnością o wiele spokojniej niż w rozrywkowej Budvie. Czym przyciąga turystów Sveti Stefan? Szerokimi plażami oraz wspaniałym widokiem na twierdzę na wyspie Świętego Stefana. I właśnie taki widok mieliśmy z okna. Tym nas zauroczył Sveti Stefan. A jak zatęsknisz za tłumem, to do Budvy dostaniesz się błyskawicznie autobusem.

Sveti Stefan – twierdza
Na skalistej wysepce Świętego Stefana połączonej obecnie ze stałym lądem wzmocnioną groblą, zbudowano w XV wieku twierdzę. Od 1442 roku okoliczni mieszkańcy szukali tam schronienia przed korsarzami i Turkami.

W latach 50. XX wieku mieszkańców wysiedlono, a wyspę zamieniono w ekskluzywny hotel, który działał do rozpadu Jugosławii. W 2007 wyspę wydzierżawił nowy właściciel i działa tam wg Internetu Aman Sveti Stefan resort.

Brama wejściowa była zamknięta, ale można swobodnie spacerować po grobli. W przewodniku sprzed kilku lat znaleźliśmy informację, że za mury można wejść odpłatnie, jeśli nie ma się wykupionego pobytu w ośrodku. Żadnej kartki na ten temat na bramie nie znaleźliśmy. Można odpocząć za to w popołudniowym cieniu i podziwiać niezwykłe kolory wody.

Wieczorami w maju na wyspie było ciemno. Może działa tylko w sezonie? Jakby nie było – z oddali prezentuje się przepięknie. A jeśli faktycznie przerobiono dawną twierdzę na ośrodek dla snobów, to zdecydowanie nie jest to miejsce dla nas 😉

Trasa spacerowa wzdłuż plaż
Pržno – Kraljicina plaža – Miločer – Sveti Stefan
Przystanek skąd odjeżdżają z Budvy autobusy do Sv. Stefan, znajdziesz przy południowym końcu ulicy Mediteranska, po prawej stronie ulicy – w tym samym miejscu autobusy kończą kurs. Na mapach Google oznaczono punkt z jednoznacznym opisem „Bus Stop to Sveti Stefan”.

Autobusem z Budvy jedziemy w kierunku miejscowości Sveti Stefan, ale wysiadamy tuż po tym, gdy autobus skręci w prawo z głównej drogi E65 i zaczynamy pieszą wycieczkę przez miejscowość Pržno (Пржно).

Pržno
W niewielkiej zatoce zaledwie ok. 16 kilometrów od Budvy, znajdziesz publiczną plażę oraz plażę należącą do hotelu Maestral Resort. Z hotelu na plażę poprowadzono przejście nad publiczną ścieżką.

Nad wodą sporo knajpek z widokiem na morze, a w oddali oczywiście góry. Gdyby nie ten hotel na wjeździe od strony Budvy, to udałoby się zachować klimat niewielkiej, rybackiej wioski.

Zatoczce uroku dodaje poszarpana skała blisko od brzegu – bez problemu można do niej dopłynąć, ale wdrapać się na nią, już raczej nie byłoby bezpiecznie.

Pržno to przyjemna miejscowość, w której można zjeść coś dobrego. W okolicy także sporo miejsc noclegowych. Akurat trafiliśmy na jakąś imprezę na hotelowej plaży i niestety pani artystka „zawodziła do kotleta” zdecydowanie zbyt głośno. Zmuszeni byliśmy ewakuować się szybciej, niż planowaliśmy.

Nie wracamy jednak do E65. Droga lokalna Pržno – Sveti Stefan prowadzi przez park i rozpoczyna się bramą do parku – dzień wcześniej dokonaliśmy tamtędy legalnego przejazdu autem. Ruch niewielki, bo podstawową funkcję komunikacyjną spełnia jednak Jadranska magistrala.
Tym razem jednak z Pržna kierujemy się ścieżką równoległą do drogi przez park, idziemy bliżej morza, choć go jeszcze nie widzimy. Przechodzimy obok niedokończonego budynku, by zanurzyć się w ciszy i w cieniu. Od razu lepiej.

Kraljicina plaža (Queen’s Bay)
Przyjemny spacer doprowadza nas do kolejnej plaży. Tu już całkiem spokojnie, bez dzikiego tłumu, ale też bez gastronomicznego zaplecza. Zbocza zarośnięte cyprysami dodają niewielkiej zatoce uroku. Plaża skierowana jest na zachód, więc nawet późnym popołudniem będziesz mieć szansę wygrzać się w łagodnym cieple. Skąd taka nazwa? Była to ulubiona zatoka królowej Marii Karadjordjevic (1900-1961).


Miločer (King’s Beach)
Między drzewami idziemy w stronę kolejnej plaży, ale także kolejnej sporej atrakcji turystycznej.

Plaża Miločer położona przy ładnie utrzymanej królewskiej willi, a całość otacza park. Znajdujemy się na terenie 32-hektarowej dawnej posiadłości króla Jugosławii Aleksandra I i wspomnianej już królowej Marii. Królewska para wybrała ten zakątek na swoją letnią siedzibę. Willę zbudowano w latach 30. XX wieku.


Po terenie kręci się ochroniarz, który pilnuje m.in. by nie wchodzić na zadbany trawnik.

Podejść bliżej samego pałacu nie można, bramka zamknięta. W Internecie można znaleźć informację, że część plaży jest ogólnodostępna, a część zarezerwowana dla gości hotelowych.
Trzeba wspomnieć, że w latach 60. XX pałacyk przekształcono w luksusowy hotel. Z tego, co wyszukaliśmy w Internecie, hotel w tej chwili jednak nie działa. Zanim jednak rozłożysz matę lub ręcznik, lepiej skonsultuj się z pracownikiem ochrony lub innymi plażowiczami, by nie narazić się na niepotrzebną wymianę zdań.

Plaża ma ok. 380 metrów długości i prezentuje się przepięknie. Niektórzy twierdzą, że piasek ma lekko różowy odcień. Tuż za plażą Miločer można już dostrzec w oddali wysepkę Sveti Stefan.

Sveti Stefan
Przed nami już ostatni etap tego spaceru – plaże i wysepka Sveti Stefan. Ten odcinek jest bardzo malowniczy i chyba najbardziej nas urzekł podczas tego spaceru. Piękne, dorodne drzewa i zachwycające kolory wody w popołudniowym słońcu. A w oddali góry.


Idziemy kawałek dalej i po chwili wyłaniają zabudowania wysepki Sveti Stefan.


Sveti Stefan o zachodzie słońca
Polecamy wybrać się jeszcze na zachód słońca wysoko ponad miasteczko Sveti Stefan, pod cerkiew świętego Sawy (Црква Светог Саве). Z drogi E65 ok. 1,5 km za Sveti Stefan w miejscowości Blizikuće (Близикуће) skręcamy w lewo na pierwszym. Później dość wąską i krętą drogą w górę – jak to w Czarnogórze – dojeżdżamy do niewielkiej cerkwi, zza której rozciąga się wspaniały widok na Adriatyk. Można stąd podziwiać malownicze zachody słońca. Miejsce dość popularne, więc warto być tu wcześniej, by zająć dobre miejsce.

Przy drodze do cerkwi znajdziesz też słupek i informacje o pobliskich szlakach pieszych. Jest gdzie zostawić samochód i można wybrać się w odkrywanie okolicy. Na to już nie mieliśmy czasu.


Jeszcze jest jedna cerkiew, przy cmentarzu w wioseczce (a raczej luksusowym osiedlu) Carsko Selo Blizikuće. Stamtąd też rozpościera się piękny widok na Adriatyk, Najważniejsze, że nikogo więcej nie było. Cerkiew świętego Sawy widać stąd jak na dłoni. Tutaj też warto podjechać.

Niestety podziwianie zachodów słońca raczej dostępne wyłącznie dla zmotoryzowanych. Wdrapanie się drogą na górę w ostateczności jest możliwe, ale powrót po zmroku stromą drogą pełną zakrętów to jednak duże ryzyko.

Podsumowanie
Jak obserwujemy na forach poświęconych Czarnogórze, to wiele osób sprowadza Czarnogórę wyłącznie do Budvy i plażowania. A szkoda. Dla tych, którzy wolą bardziej zaciszne miejsca polecamy wybrać się kawałek za przeludniony kurort. Nie trzeba wypożyczać samochodu, bo autobus Budva – Sveti Stefan jeździ z centrum Budvy co dwadzieścia minut.


