Perast – niewielka miejscowość wciśnięta między Zatokę Kotorską a zbocze góry Kason. Malownicze położenie, widok na wysepki Sveti Đorđe i Gospa od Škrpjela przyciąga wielu turystów nawet przed szczytem sezonu. Wiele radości sprawia nie tylko spacer wzdłuż nabrzeża, gdzie o czasach świetności przypominają barokowe pałace, ale także szwendanie się stromymi uliczkami w poszukiwaniu zabytków i punktów widokowych. Czy wiesz, że na tak niewielkim obszarze wybudowano kilkanaście kościołów? I chyba każdy, kto zawita do Perastu, nie żałuje rejsu na wysepkę Gospa od Škrpjela. Lubisz zwiedzać świat szlakiem zabytków z listy UNESCO? Perast wraz z Kotorem wpisany został na listę światowego dziedzictwa już w 1979 roku. Zobacz, jak wygląda Perast, a z pewnością dopiszesz tę urokliwą miejscowość do listy pięknych miejsc w Czarnogórze, które warto odwiedzić.
Perast – spacer po miasteczku
Poszwendaj się po miasteczku w swoim tempie, przyglądaj się barokowym pałacom – świadkom świetności miasteczka, które tętniło kiedyś życiem. Teraz oficjalnie Perast (Пераст) liczy mniej niż 300 mieszkańców, ale w XVIII wieku ok. 1600 osób zamieszkiwało ten niewielki, lecz gęsto zabudowany obszar. Wówczas działały tutaj aż 4 stocznie, w co teraz trudno uwierzyć.
Kościół św. Mikołaja
Chyba najbardziej charakterystycznym obiektem jest kościół św. Mikołaja zbudowany w 1616 przy placu, który można uznać za serce miasteczka.
Dzwonnica (55 metrów) góruje nad miasteczkiem, a przy okazji jest najwyższą dzwonnicą na wschodnim wybrzeżu Adriatyku. Ta sama dzwonnica pełni także praktyczną funkcję – jednocześnie jest wieżą zegarową. Czasomierz pochodzi z Wenecji i został zamontowany w 1730 r. Może trafisz na dzień, gdy da się wejść na wieżę i podziwiać zatokę z wysokości.
Wystój kościoła dość skromny, ale ciekawie prezentuje się kamienna ambona.
Na placu przed kościołem intrygują turystów popiersia 3 wybitnych mieszkańców miasta. Na takie wyróżnienie zasłużyli:
- Matija Zmajević (1680-1735), urodzony w Peraście, zrobił karierę we flocie cara Piotra I – został admirałem Floty Bałtyckiej oraz twórcą floty rzecznej na Donie. Za zasługi (m.in. spektakularne pokonanie Szwedów) dostąpił zaszczytu niesienia korony na pogrzebie Piotra I. Ostatnie lata życia spędził jako gubernator Astrachania. Wspierał finansowo swoje rodzinne miasto.
- Tripo Kokolja (1661-1713) – malarz urodzony w Peraście, autor obrazów w kościele Matki Boskiej na Skale oraz malowideł na suficie tejże świątyni. Niestety za dość nieudolną renowację dzieł zabrał się pewien franciszkanin w 1883 roku.
- Marko Martinović (1663-1716) – kapitan, budowniczy okrętów, hydrograf i poeta, a także nauczyciel. Szkolił przyszłych oficerów rosyjskiej floty na zlecenie cara Piotra I. W 1700 utworzył w Peraście pierwszą szkołę morską w Zatoce Kotorskiej. Jedną z pierwszych szkół morskich na świecie.
Zabytki w Peraście
Wszystkich opisywać nie będziemy, bo trafisz na nie bez problemu, ale kilka słów poświęcimy subiektywnie przez nas wybranym obiektom.
Na zabytkowych obiektach wiszą bordowe wywieszki z nazwą i datą/stuleciem, kiedy został zbudowany. Dzięki temu łatwo odszukać bliższe informacje w Internecie. Niektóre domy w kiepskim stanie – to efekt trzęsienia ziemi w 1979 roku.
Trudno przeoczyć dużo mniejszy kościół św. Marka (1760). Budowę zlecił Matej Štukanović – stać go było, by kościół stał się rodzinnym mauzoleum.
Niestety wnętrze zniszczono, gdy w czasie wojny zamieniono świątynię w magazyn. Tuż obok kościoła stoi pałac Smekja (XVII w.) zamieniony na hotel.
Jednym z pierwszych pałaców, na który trafisz wchodząc do miasteczka, będzie pałac braci Bujović – barokowy pałac z 1649. Obecnie muzeum – nie byliśmy w środku, bo wchodząca wycieczka skutecznie nas do tego zniechęciła.
Polecamy wdrapać się pod Hram rođenja presvete bogorodice (kościół Narodzenia Najświętszej Maryi Panny) – pustki, a widok wspaniały za zatokę. Przy okazji kilka innych zabytków na trasie (m.in. kościół św. Antoniego).
Wyspa św. Jerzego (Sveti Đorđe)
Na niewielkiej wyspie skrywa się benedyktyński klasztor, który istniał już w tym miejscu prawdopodobnie w XII wieku. Można przypuszczać, że już w XI pojawili się na wysepce pierwsi mnisi.
Za wysokimi cyprysami znajduje się również stary cmentarz, na którym chowano możnych z Perastu oraz kapitanów. Mijamy wysepkę zwaną także Wyspą Umarłych i dopływamy na Gospa od Škrpjela.
Gospa od Škrpjela – Wyspa Matki Boskiej na Skale
Pierwsza ważna informacja – jest to sztuczna wyspa usypana wokół niewielkiej skały. Skąd wziął się pomysł usypania wyspy i dlaczego wysepka ma sakralny charakter?
Legenda głosi, że 22 lipca 1452 roku rybacy znaleźli obraz Matki Boskiej na tej samotnej skale. Zabrali go na ląd i przekazali do kościoła św. Mikołaja. Obraz aż 3 razy „uciekał” w tajemniczy sposób na skałę. Skoro taka była wola obrazu, by mieszkał na skale, mieszkańcy postanowili usypać wysepkę i na niej zbudować kaplicę dla świętego wizerunku.
Inna wersja mówi, że rybacy rzucali tutaj kamienie po każdym szczęśliwym powrocie z połowów, a wysepka dzięki temu się rozrastała.
Ostatecznie cudowny obraz wnotowano w marmurowy ołtarz z XVIII wieku.
Wyspa powstała z kamieni, głazów i zatopionych tureckich statków wypełnionych kamieniami. Pierwsza malutka świątynia stała już na wysepce w XV wieku. Wyspę nadal powiększano. W roku 1630 wierni mogli już korzystać z kościoła Matki Boskiej na Skale. Dzwonnicę dobudowano w pierwszej połowie XVIII wieku.
Wyposażenie kościoła
Aby zajrzeć do wnętrza, trzeba kupić bilet – opłata symboliczna. Uwagę przykuwa marmurowy ołtarz z 1765, który stworzyli Genueńczycy – Antonio i Geralomo Capellano. Za ich pracę i materiał zapłacili mieszkańcy Perastu.
Ściany zdobią barokowe obrazy, a na suficie sceny z życia Maryi i Chrystusa, a także motywy roślinne. W kościele zebrano także sporo płyt wotywnych, a w ramach biletu zwiedza się przykościelne muzeum.
Największe uroczystości (Fašinada) odbywają się na wyspie 22 lipca, czyli w rocznicę odkrycia obrazu. W tym dniu mężczyźni wypływają z Perastu na ozdobionych roślinami łodziach i rzucają kamienie do wody, by powiększać rozmiar wyspy.
Na wyspie znajduje się też latania morska, niewielki sklepik z pamiątkami i napojami. Można także skorzystać z toalety (płatna).
Punkt obowiązkowy
Jedno miejsce, po przeciwnej stronie niż wejście do kościoła, z widokiem na wyspę św. Jerzego przyciąga jak magnes miłośników selfie i pamiątkowych fotek z cyklu „tu byłem”. Oczywiście my również odczekaliśmy swoje w kolejce.
Międzynarodowe towarzystwo z entuzjazmem robiło sobie nawzajem zdjęcia – zrobiło się sympatycznie i wesoło. Kolor skóry i wyznanie, które mógł zdradzać strój, nie miały znaczenia. Trzeba się było jednak postarać, by zrobić zdjęcie bez innych ludzi.
Widok w bok z tych samych schodków także uroczy, ale nie wzbudzał w turystach już takiej żądzy pstrykania zdjęć.
Gdzie wpaść na kawę
Spacerując po nabrzeżu, warto iść prawie do końca miasteczka. Tam już ciszej. Nie docierają tutaj zorganizowane grupy, które prosto z autokarów przesiadają się na łódki. Nie mają szans na swobodne szwendanie się po miasteczku. Wśród starych drzew można odpocząć w cieniu, sącząc zimne napoje.
Oczywiście znajdziesz też kilka knajpek bezpośrednio nad wodą.
Gdzie zaparkować
Jak już wspominaliśmy, do miasteczka ciągną tłumy, a miejsc parkingowych niewiele. I do tego naganiacze, którzy nagabują na rejs. Bez paniki – łódek na przystani pod dostatkiem. Wystarczy wykazać się inteligencją i zaparkować kawałek wcześniej i spokojnie dojść do miasteczka, bez ryzyka zarysowania auta i wycofywania się z wjazdu do miasteczka między tłumem wylewającym się z autokaru.
Niewielki parking znajdziesz, gdy do Perastu jedziesz od strony miejscowości Risan. My zaparkowaliśmy w pobliżu znaku z napisem Perast.
Idąc w stronę miasteczka, docenisz piękny widok na 2 wysepki.
Dużo luźniej było przy wjeździe do miasteczka od drugiej strony – jeśli będziesz jechać od Dobroty, to spróbuj tutaj znaleźć miejsce parkingowe.
Podsumowanie
W Peraście spędziliśmy kilka uroczych godzin. Tłum kręcił się na wjeździe do miasteczka od strony miejscowości Risan, dalej było już pustawo, a na stromych uliczkach nawet całkiem pusto. Trafiliśmy do Perastu niestety już bliżej południa, więc w rejonie muzeum i przystani było gęsto od ludzi i samochodów, co wprowadzało nerwową atmosferę. Z pewnością późnym popołudniem, gdy zorganizowane grupy przestaną kłębić się przy przystani, miasteczko odzyskuje swój zaciszny urok. Perast ma coś takiego w sobie, że warto zostać tu na nocleg, by zobaczyć jego popołudniowe, wieczorne oblicze i zapewne to najpiękniejsze – o świcie.







































