Kotor to chyba najsłynniejsza miejscowość Zatoki Kotorskiej. Miasto przyciąga turystów gęstą siecią wąskich uliczek, nagromadzeniem zabytków i licznymi knajpkami, w których można odpocząć od upału i żaru bijącego od nagrzanych murów. Jeśli lepiej znosisz upał, możesz wdrapać w wyższe partie miasta, by zachwycić się niezwykłym widokiem na Zatokę Kotorską i oczywiście port w Kotorze. Na górską wersję zwiedzania Kotoru decyduje się zdecydowanie mniej turystów, a grupy zorganizowane raczej się tutaj nie zapędzają. Uwielbiasz zabytkowe miasta, a jednocześnie niestraszne Ci szwendanie się po górach – Kotor będzie odpowiednim miejscem dla Ciebie.
Cudowne położenie Kotoru
Trzeba przyznać, że położenie Kotoru powala na kolana swoim pięknem. Woda i góry, jakby natura akurat w tym miejscu postanowiła wykorzystać swój potencjał tworzenia pięknych widoków. Miasto otoczone jest z trzech stron masywami górskimi. Tutaj stykają się pasma górskie Lovćen i Vrmac. Zbocza gór malowniczo obniżają się w stronę Zatoki Kotorskiej, a światło słoneczne robi spektakl na wodzie.
Kotor – stare miasto
Stare miasto w Kotorze uchodzi za jedną z najlepiej zachowanych starówek o średniowiecznym układzie w południowo-wschodniej Europie. Dziedzictwo Kotoru doceniło UNESCO – miasto w 1979 roku wpisano na listę światowego dziedzictwa.
Jak zwiedzać Kotor
Najlepiej w pierwszej chwili bez planu. Po prostu daj się nieść oczom, nogom i instynktowi po wąskich i krętych uliczkach.
Co jakiś czas wyjdziesz na mniejszy lub większy plac, a Twoim oczom ukaże się kościół przytulony do kamieniczek lub pałac.
I oczywiście co kawałek ujrzysz kota – albo żywego futrzaka wygrzewającego się w słońcu, albo gadżet z kotem, bo Kotor z kotów zrobił swoisty symbol.
Jedyne co proponujemy, to wejść przez Bramę Morską (Vrata od Mora, 1555).
Przy bramie znajduje się punkt informacji turystycznej i można wziąć mapkę. Potem już tylko wejdź przez bramę na największy plac Kotoru (Trg od Oružja).
Na pewno rzuci Ci się w oczy najbardziej charakterystyczny punkta miasta – wieża zegarowa z 1602 roku. Warto wspomnieć, że najważniejsze obiekty oznaczone są tak, jak w Peraście, czyli wywieszką w bordowym kolorze z nazwą budynku i wiekiem/rokiem jego powstania.
Po przejściu przez Bramę Morską możesz skręcić najpierw lewo, a możesz też pójść w prawo. Obszar starego miasta nie jest duży, więc szybko znowu wrócisz w rejon bramy. Wejście przez boczne bramy (północną i południową) nie gwarantuje efektu wow na wejściu, a do tych bram i tak trafisz. Po prostu szwendaj się, podziwiaj i wypatruj detali, kotów i ducha czasów świetności.
Trafisz na wiele mniejszych i większych kościołów, cerkwi, kilka pałaców, powędrujesz po murach.
Zobaczysz suszące się pranie i poczujesz zapach obiadów, które gotują mieszkańcy. W całym tym tłumie ludzi, którzy przetacza im się codziennie pod oknami, mieszkańcy Kotoru starają się żyć normalnie. Zapewne z utęsknieniem wyczekują zimy, by wreszcie w mieście było ciszej.
A gdy już zmęczysz się upałem i odkrywaniem uliczek, zaułków i zabytków Kotoru usiądź przy kawie w knajpce i oglądaj mijający Cię tłum.
Katedra św. Tryfona
Nawet jeśli będziesz szwendać się bez planu po Kotorze, to trafisz tutaj bez problemu. I temu zabytkowi przyjrzyjmy się bliżej. Katedra św. Tryfona (Katedrala Sv. Tripuna) – patrona Kotoru – najważniejszy zabytek o romańskim pochodzeniu w mieście.
Pierwszy kościół stał w tym miejscu już w 809 roku, kolejną ważną rozbudowę wyznacza rok 1166. Oczywiście na przestrzeni wieków kilka razy przebudowany, bo trzęsienia ziemi nawiedzające Kotor uszkadzały świątynię.
Po trzęsieniu ziemi w 1979 zadbano o przywrócenie romańskiego wyglądu. A tak przy okazji – czy kiedykolwiek wcześniej słyszałeś o takim świętym? W kościele znajdują się jego relikwie.
Nawet jeśli średnio lubisz zwiedzać muzea i kościoły, to akurat ten kościół warto odwiedzić, chociażby dla widoku na plac św. Tryfona (Pjaca Svetog Tripuna) przed katedrą. Na balkonie kościoła wszystkich nachodzi ochota, by zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie. Tutaj znikają bariery językowe i turyści chętnie robią sobie zdjęcia nawzajem.
W ramach biletu zwiedzisz także katedralne muzeum z ciekawą kolekcją sakralnych zabytków. Sporo eksponatów, dość dobrze opisane i nawet znajdziesz polski akcent.
Kotor – twierdza na wzgórzu
Piękno tego zakątka dostrzegli już Ilirowie w III wieku p.n.e., a umocnienia zbudowano w VI wieku, gdy Kotor (wówczas Dekaderon) stanowił część Bizancjum. Za czasów rządów Republiki Weneckiej rozbudowano mury, by chronić miasto przed wojowniczymi Osmanami.
Stare Miasto otaczają do dziś średniowieczne mury miejskie. Co ważne – łączą się z twierdzą św. Jana (Tvrdjava Sv. Ivan) na Samotnym Wzgórzu na wysokości 260 m n.p.m. Czy wiesz, że długość murów wynosi 4,5 km? Miejscami ich wysokość sięgała aż 20 metrów, a szerokość nawet 15 metrów.
Twierdza św. Jana
Główne wejście na mury prowadzące do twierdzy znajduje się nieopodal Bramy Rzecznej (Vrata od Rijeke) i kościoła św. Marii Kolegiackiej (crkva Svete Marije Koleđate) zwanego także kościołem św. Ozanny (ckrva svete Ozane), ulica Zanatska.
Na początek oczywiście kamienne schody, jako przedsmak całej wycieczki. Kasa biletowa znajduje się sporo wyżej, dostrzeżesz ją dopiero po kilku zakrętach i być może stwierdzisz, że lepiej zapłacić (wstęp 8 euro w 2025), skoro już tutaj dotarł_ś.
Schodów będzie dużo, później dość strome podejścia do ruin twierdzy – pamiętaj, żeby zabrać ze sobą wodę i jakieś nakrycie głowy, bo też przyda się w upalny dzień.
Widoki na miasto i Zatokę Kotorską warte są trudu i – dla niektórych bardzo żmudnego – wspinania się do twierdzy św. Jana (Tvrđava Sveti Ivan). Z samej twierdzy warto spojrzeć także w stronę gór, by zobaczyć także słynną drabinę kotorską – Kotorske ljestve, czyli trakt prowadzący spod murów Kotoru do przełęczy Krstac.
Po odwiedzeniu twierdzy można zejść murami w kierunku południowym (po drodze będzie druga kasa z biletami do twierdzy). Wyjście od tej strony w centrum Kotoru przy Pjaca Škaljarska.
Widok na Zatokę Kotorską
Gdy wdrapiesz się na górę, czeka na Ciebie prawdziwa wisienka na torcie – niesamowity widok na Zatokę Kotorską i okoliczne wzgórza. Jakby natura nie mogła się zdecydować, co ma tutaj dominować.
Zatokę i port widać także z murów, które łączą Bramę Południową (Vrata od Gurdića, Brama Gurdyjska) z Bramą Morską. Potężne statki turystyczne robią wrażenie, jakby ledwo mieściły się w porcie.
Między zatoką a murami miejskimi
Trzeba przyznać, że administracja Kotoru zadbała także o teren przed starym miastem. Zadbana zieleń, fontanna.
Pięknie odbijają się mury w wodach rzeki Škurda od północnej strony starego miasta (rejon ulicy Tabaćina). Basztę Kampana zobaczyliśmy już pierwszego dnia, gdy dotarliśmy do Kotoru i uznaliśmy to za dobry omen. Historia baszty sięga z XII wieku, ale jej dzisiejszy kształt to efekty przebudowy po 1420 i kolejnej z XVI wieku pod rządami Republiki Weneckiej.
Gdzie zaparkować
W mieście wyznaczono kilka płatnych parkingów publicznych. Dwa od strony północnej, w rejonie ul. Tabaćina.
Podsumowanie
Kotor odwiedziliśmy dwa razy. W pierwszy dzień dotarliśmy późnym popołudniem, słońce było już nisko – zrobiliśmy tylko rozpoznanie terenu i od razu nam się miasto spodobało. Następnego dnia dotarliśmy do centrum Kotoru wcześnie rano, na szczęście jeszcze przed wlewającym się do miasta tłumem, który nadciągał do miasta autokarami i statkami, co dobrze było widać, gdy szwendaliśmy się po murach. Kto rano wstaje, ten (chociaż godzinę lub dwie) zwiedza bez tłumów.






































