Skałki Chronowskie to jeden z kilku rezerwatów w rejonie Lipnicy Murowanej, Bochni i Nowego Wiśnicza w Małopolsce. Rezerwat Grzyb i Kamienie Brodzińskiego już znamy, a ciągle nam umykały Skałki Chronowskie. Tym razem jednak tak zaplanowaliśmy dzień, by starczyło czasu na ten krótki, ale bardzo urokliwy spacer. Jakże nam było miło, gdy na początku ścieżki przywitała nas sarenka. Oczywiście z oddali przyglądaliśmy się sobie z zainteresowaniem. Płochliwa istota po chwili pobiegła do swoich spraw, a my poszliśmy w górę w poszukiwaniu owianych tajemnicą głazów.

Szlak przez rezerwat
Od wiaty przystanku idziemy za znakami, przechodzimy nad potokiem Borowianka. Już od pierwszej chwili robi się ciekawie, bo tuż nad potokiem, po lewej stronie witają nas malownicze skały skrywające się między drzewami.

Po chwili skręcamy w lewo. Trzeba było pokombinować odrobinę, by obejść wiosenne błotko.

Dosłownie kilka kroków i znowu odbijamy w lewo, ale teraz już po drewnianych schodach wchodzimy na górę. Schody czas świetności mają już za sobą, więc pełna koncentracja, zwłaszcza podczas schodzenia.


Idziemy dalej za znakami szlaku oznaczonego symbolem zielonego liścia – skręcamy w prawo i zmierzamy do skałek, które są celem naszej wycieczki. Wędrujemy grzbietem Kobylej Góry (356 m n.p.m.). Szlak prowadzi przez wzniesienie do miejscowości Borówna, by wrócić drogą do Chronowa.

Wędrujemy leśną ścieżką, ptaszki śpiewają, gdzieś w oddali słychać szczekanie psa.

Dochodzimy do skalnej grzędy o długości ok. 35 metrów, zbudowanej z piaskowców istebniańskich – nie będziemy zagłębiać się w kwestie geologiczne, bo to obce nam zagadnienia. Najwyższe skałki mają ok. 2,5 metra wysokości.

Tajemnice Skałek Chronowskich
Na skałkach można znaleźć wyryte litery, symbole. Oczywiście ludzka wyobraźnia pracuje i wymyśla legendy i niestworzone historie. Wiadomo przecież, że w każdej legendzie tkwi jakieś ziarenko prawdy, ale w której legendzie?

Niektórzy nazywają to miejsce skamieniałym dworem. Skąd wzięła się taka lokalna nazwa? Kiedyś ponoć stał tu dwór, a w nim mieszkał nieludzki pan, który nie dawał chwili wytchnienia swoim służącym. Pewnego dnia służąca, której nie pozwolił odwiedzić chorej matki, rzuciła klątwę na swojego pracodawcę-okrutnika. Dwór zamienił się w ruinę, a panisko zapewne spotkała zasłużona kara za wyrządzone krzywdy.

Inna legenda głosi, że ktoś z rodu Gryfitów przeszedł na islam i w tym miejscu zbudował meczet. Miało to ściągnąć klątwę na budynek oraz tych, którzy go zbudowali, a także na okolicznych mieszkańców. Z meczetu miały pozostać jedynie kamienie i tajemnicze napisy. Klątwę zdejmie z tego miejsca ten, kto odszyfruje znaki. Może Tobie się uda?

Jeszcze jedna wersja (wyczytana na stronie parafii) mówi o tym, że kiedyś mogła znajdować się tutaj świątynia Swaroga. I jakoś ta wersja najbardziej przypadła nam do gustu.

Skałki Chronowskie – położenie
Rezerwat Skałki Chronowskie wziął swoją nazwę od miejscowości Chronów (pow. bocheński, gmina Nowy Wiśnicz, Małopolska), a ponadto znajduje się na obszarze Pogórza Wiśnickiego.
Orientacyjna odległość od wybranych miejscowości:
- od Krakowa: ok. 50 kilometrów,
- od Bochni: 15 kilometrów,
- od Nowego Wiśnicza: 8 kilometrów.

Gdzie zaparkować
Dojście do skałek znajduje się prawie na granicy dwóch miejscowości. Naszym zdaniem najlepiej zaparkować na poboczu, właśnie koło tablic z nazwami Chronów i Borówna. Miejsca wystaczy na 3-4 samochody. Kawałek przed/za wiatą przystanku autobusowego – w zależności, od której strony tutaj dotrzesz. Nie przejeżdżaj przez mostek, bo tam nie ma gdzie dogodnie zaparkować, a przy okazji możesz zablokować dojazd do gospodarstwa (na drodze jest tabliczka, że to teren prywatny).


Podsumowanie
Jeśli lubisz takie przyrodnicze atrakcje, to w tym samym dniu możesz jeszcze odwiedzić pobliski rezerwat przyrody Kamień-Grzyb oraz rezerwat Kamienie Brodzińskiego, a jeszcze starczy Ci czasu na wizytę w Lipnicy Murowanej lub na zamku w Wiśniczu. W pobliżu także wieże widokowe na Szpilówce i na Bocheńcu. Możesz śmiało zaplanować weekend w okolicach Wiśnicza – nie będziesz się nudzić. Gdyby pogoda się zmieniła, to zawsze zostaje jeszcze zwiedzanie kopalni soli w Bochni.

