Pałac Sternbergów to kolejne miejsce na praskich Hradčanach, które zainteresuje miłośników sztuki i architektury. To drugi oddział Galerii Narodowej w Pradze w prestiżowej lokalizacji i w przepięknym pałacu. Niemal naprzeciwko siebie stoją pałac Sternbergów i pałac Schwarzenbergów (Šternberský palác i Schwarzenberský palác). Polecamy zwiedzić obie galerie (dostępny bilet łączony), bo znakomicie się uzupełniają. Zajrzyjmy teraz do pałacu Sternbergów, do którego wchodzi się dość dziwnie (wąskim przejściem obok pałacu arcybiskupiego) i w pierwszej chwili trudno się domyślić, że coś się skrywa w takim zaułku.

Historia pałacu Sternbergów
Inicjatorem budowy pałacu był Wenzel Adalbert Graf von Sternberg (Václav Vojtěch hrabě z Šternberka, 1643-1708), wywodzący się z jednego najstarszych i najpotężniejszych rodów w Czechach, sędzia i kawaler Orderu Złotego Runa.

W 1690 kupił teren tuż obok pałacu arcybiskupiego, który wcześniej należał do Lobkowiczów. Teren trudny do zabudowy, bo opadający stromo w stronę Jeleniego Parowu (Jelení příkop). Wejście do pałacu przypomina niewielką, ślepą uliczkę.

Jednak dzięki trudnemu ukształtowaniu terenu udało się zaprojektować miejski ogród.

Pałac zbudowano w latach 1699-1708 prawdopodobnie wg projektu Giovanniego Battisty Alliprandiego. Choć możliwe też, że za projekt odpowiadał Jean Baptiste Mathey (ten sam, który projektował pałac Troja), ale wymieniany jest w tej roli także Jan Blažej Santini-Aichel.

Dzieje pałacu od XIX wieku
Nie było to jednak miejsce, z którym związałaby swoje życie rodzina Sternbergów. Już w 1811 roku pałac został zakupiony przez Towarzystwo Patriotycznych Przyjaciół Sztuki, a w latach 1835–1842 dobudowano jedno skrzydło. Wiadomo, że w latach 1821-1847 pałac wynajmowało Muzeum Narodowe.

Towarzystwo w 1871 sprzedało budynek. Później mieścił się w nim m.in. szpital psychiatryczny, a dokładniej pierwsze w Czechach schronisko dla osób upośledzonych umysłowo „Ernestinum”.

Później od 1918 do 1947 budynek zajmowała armia – m.in. szkolono tutaj intendentów.

Dopiero po II wojnie światowej doceniono walory tego barokowego budynku i przystosowano go na potrzeby Galerii Narodowej.

Dziedziniec pałacu Sternbergów
Okna na drugim piętrze zdobią medaliony z głowami rzymskich imperatorów oraz płaskorzeźby przedstawiające legendy o Heraklesie (m.in. walki z bykiem kreteńskim, hydrą lernejską, lwem nemejskim).

Od 1947 na środku dziedzińca znajduje się monumentalna statua z brązu przedstawiająca lwa depczącego węża boa, którą wyrzeźbił francuski artysta Antoine-Louisa Barye (1796-1875). Rzeźbiarz, który specjalizował się w zwierzętach.
Owalny chiński gabinet
Choć z pierwotnej dekoracji ściennej wnętrz zachowało się stosunkowo niewiele, to i tak jest na czym oko zawiesić. Zajrzyjmy do tzw. chińskiego gabinetu.

Zachowały się w nim oryginalne zdobienia z motywem herbu Sternbergów. Ściany zdobi tzw. chinoiserie, czyli nawiązanie do chińskich motywów. Za prace malarskie odpowiadał Jan Václav Kratochvíl. Było jedno z pierwszych pomieszczeń w Czechach, które wpisywało się w modę na posiadanie „orientalnego” gabinetu, saloniku w swoim pałacu. Jak dla nas to jakoś mało chiński 😉

Galeria Narodowa w Pradze – wybrane dzieła
Tutaj także czeka nas spotkanie z wieloma wybitnymi artystami – Pieter Brueghel młodszy, Peter Paul Rubens, Anthony van Dyck, Goya. Sztuka włoska, niemiecka, niderlandzka, ale i wiele więcej.

Co może zaskoczyć w tym muzeum? Znakomita kolekcja ikon. Najcenniejsze ikony pochodzą ze zbiorów Nikodima Pawlowicza Kondakowa (Никодим Павлович Кондаков, 1844-1925), kolekcjonera sztuki ruskiej i bizantyjskiej, historyka sztuki i nauczyciela akademickiego. Udało mu się wyemigrować z Rosji radzieckiej na osobiste zaproszenie prezydenta T. G. Masaryka w 1922, osiadł w Pradze i podjął pracę na Uniwersytecie Karola.

Hans Raphon „Ukrzyżowanie”
Idźmy dalej. Trudno objąć wzrokiem ołtarz Męki Pańskiej z Getyngi (1499) autorstwa Hansa Raphona (zm. po 1512). Przed nami 13 paneli opowiadających dzieje Chrystusa, a dzieło liczyło aż 41 elementów. Po zawirowaniach czasów reformacji trafiło na ziemie czeskie. Dopiero na początku XX wieku odkryto panele w zbiorach rodziny Kolowrat-Krakowsky (Kolowrat-Krakowští) w Koszatkach (Košátky). To jeden z najznakomitszych zabytków sztuki późnogotyckiej, które możemy podziwiać w Pradze.

Ecce Homo Hansa Hoffmanna
Obraz „Ecce Homo” namalował Hans Hoffmann (1545/1550 – 1591/1592). I teraz porcja ciekawostek. Cesarz Rudolf II, wielbiciel prac Albrechta Dürera, zawezwał w 1585 roku na swój dwór w Pradze Hansa Hoffmanna.
Hoffman już wtedy słynął z kopiowania prac Dürera (zm. 1528) oraz malowania w jego stylu. Trafił na dwór cesarza i został nadwornym malarzem. Doradzał także władcy przy doborze prac do jego rozrastającej się kolekcji. Malował także akwarele i gwasze, wykorzystując motywy Dürera. Znakomicie malował zwierzęta.
Namalował „Ecce Homo” dla Rudolfa II najlepiej, jak potrafił. Aby uwiarygodnić swoją pracę, na obrazie umieścił datę 1520 oraz inicjały AD.

Detal à la Brueghel
Pieter Breughel starszy słynął z detali, z akcji dziejącej się na jego obrazach. Także jego naśladowcy lubili przedstawiać dynamiczne sceny. Przed nami Svatební hostina na vsi (Wedding Feast on a Village Green). Trzeba przyznać, że Maerten van Cleve (1527 – 1577 lub 1581) brak orzeczenia, a jego styl przypomina wyraźnie malarstwo Breughela. Specjalizował się w weselach, jarmarkach itd.

Technika estofado
Z ciekawostek warto jeszcze pokazać hiszpańskie popiersie relikwiarzowe nieznanej z imienia świętej, Najciekawsze jest zdobienie rzeźby techniką estofado. Polega ona na nakładaniu na wyrównaną powierzchnię płatków złota. Potem nakłada się temperę i wydrapuje / wybija wzór. W efekcie miało to dawać wrażenie złotego brokatu. Technika szczególnie popularna w Hiszpanii i stosowna głównie na drewnianych rzeźbach, często dla pokreślenia szat rzeźbionych postaci.

Podsumowanie
Przy muzeum (wejście z dziedzińca) działa przyjemna kawiarnia. Pijąc tam kawę, czy zajadając smakowite ciacho, wspierasz osoby, które mają problem z odnalezień się na rynku pracy z powodu niepełnosprawności. Bardzo sympatyczne miejsce i nie trzeba kupować biletu do muzeum, by tutaj zajrzeć. W ofercie kawa z palarni na Šumavě. Serdecznie polecamy to zaciszne miejsce.

