Hrobacza Łąka – przez kamieniołom na szczyt

Hrobacza Łąka – szczyt (828 m n.p.m) w Beskidzie Małym. Wydawać by się mogło, że wysokość mizerna, ale podejście zielonym szlakiem sprawi, że łydki i pośladki poczują sporą dawkę ciepełka. W nagrodę za wysiłek czekają na Ciebie widoki w 2 strony świata i satysfakcja. Już przechodzimy do konkretów, by zachęcić Cię do wizyty w Kozach i wdrapania się na Hrobaczą Łąkę.

Widok na Beskidy od z Hrobaczej Łąki. 20260314_122044-ink

Hrobacza Łąka zielonym szlakiem

Zielony szlak wyznaczono całkiem niedawno, bo w 2021 roku. Jeśli był_ś na Hrobaczej Łące dawno temu, warto przetestować nową trasę.

Kozy. Tabliczki ze szlakami (zielony, żółty, niebieski) przymocowane do drzewa. 20260314_090334-ink

Dotarliśmy do Kóz pociągiem, więc stację kolejową uznajemy za punkt startowy. Od samego początku szlaki dobrze oznakowane i opisane. Najpierw idziemy uliczkami miejscowości Kozy, mijamy przepiękny kościół Świętych Apostołów Szymona i Judy Tadeusza (warto zwiedzić w drodze powrotnej) oraz kapliczkę z zabytkową figurą św. Jana Nepomucena.

Kapliczka św. Jana Nepomucena przy drodze we wsi Kozy. 20260314_141735-ink

Kaplica „Pod Panienką”

Pojawia się na naszej trasie kolejny charakterystyczny obiekt, znany jako kaplica „Pod Panienką” (kaplica Matki Bożej Koziańskiej). Kapliczkę w 1908 ufundowała Józefa Nogalik, żona wójta Kóz. Oryginalna figura została przeniesiona do kościoła.

Kozy. Figura Matki Boskiej w Kapliczce pod Panienką. 20260314_094514-ink

Idziemy dalej zielonym szlakiem

Wchodzimy w las i po przyjemnym spacerze, jedynie ostatnie podejście bardziej strome i wychodzimy na otwartą i płaską przestrzeń. Docieramy do dawnego kamieniołomu w Kozach.

Kamieniołom Kozy. Widok na równinę w kierunku północnym. Po lewej ławeczka i drewniany słup z figurą kozy. 20260314_101713-ink

Na początek zatrzymujemy się przy lunetach, które – co niezwykłe – działają 😉

Kamieniołom Kozy. Dwie lunety skierowane na równinę w kierunku północnym. 20260314_100741-ink

Kamieiołom Kozy. Lunety działają. 20260314_101213-ink

Po chwili naszą uwagę przykuwa koza, ale nie taka mecząca i wszystkożerna. Drewniana figura kozy strzeże kamieniołomu i z dumą spogląda na okolicę.

Kamieniołom Kozy. Zbliżenie na drewnianą figurę kozy spoglądającej w kierunku wsi Kozy. 20260314_101555-ink

Kamieniołom w Kozach

Kamieniołom w Kozach zaczął działalność w 1910 – wówczas należał do Mariana Czecha (pałacyk Czechów znajdziesz w Kozach obok kościoła). Pozyskiwane kruszywo (piaskowiec lgocki) wykorzystywano głównie do budowy linii kolejowych i nowych dróg.

Kamieniołom Kozy. Wagonik transportowy kolei linowej pozostał jako pamiątka po zakładzie wydobywczym. Na ściance wagonika tabliczka informacyjna. 20260314_101905-ink

Zakład działał do początku lat 90. XX wieku. Można podejść w rejon ściany dawnego kamieniołomu, ale zdecydowanie nie radzimy przekraczać wyznaczonych linii, bo słychać spadające kamyczki.

Kamieniołom Kozy. Osuwisko w miejscu wydobycia kruszywa. 20260314_102517-ink

Staw w kamieniołomie

Malowniczo prezentuje się staw w dawnym wyrobisku wgłębnym. Silne marcowe światło odbija się w wodzie i nadaje jej ciekawe odcienie.

Kamieniołom Kozy, niewielki w dawnym wyrobisku. 20260314_101914-ink

Kamieniołom Kozy, niewielki w dawnym wyrobisku. 20260314_102105-ink

Woda już w latach 60. XX wieku samoistnie zalała wyrobisko, a osuszanie było już nieopłacalne.

Kamieniołom Kozy, niewielki w dawnym wyrobisku. 20260314_103012-ink

Zbiornik niewielki, podobno miejscami głębokość sięga 2 metrów. Przypuszczamy, że w wodzie żyją ryby, skoro na brzegu można spotkać skoncentrowanych wędkarzy 😉 Doczytaliśmy, że staw zarybiono jeszcze w czasie, gdy działał kamieniołom.

Kamieniołom Kozy, niewielki w dawnym wyrobisku. 20260314_103612-ink

Widać, że przyroda odzyskuje panowanie nad terenem. Pagórki porośnięte mchem zauroczyły nas.

Kamieniołom Kozy, niewielki w dawnym wyrobisku. Powyżej stawu wydeptana ścieżka na brzegu pokrytym mchem. 20260314_102245-ink

Teraz ostro pod górę

Gdy już obeszliśmy staw, ruszamy dalej zielonym szlakiem. Przed nami najbardziej wymagający fragment trasy. Mozolne wdrapywanie się. Zdecydowanie lepiej wchodzić niż schodzić tym szlakiem.

Kozy. Stromy szlak na górę Hrobacza Łąka. 20260314_104728-ink

Kozy. Stromy szlak na górę Hrobacza Łąka. 20260314_112733-ink

Krzyż i punkt widokowy na Hrobaczej Łące

Dochodzimy wreszcie do wypłaszczenia, skręcamy w prawo i po chwili docieramy pod krzyż i na platformę widokową.

Kozy, Hrobacza Łąka - widok spod Krzyża Milenijnego w kierunku północnym. 20260314_112729-ink

Krzyż milenijny na Hrobaczej Łące

Z punktu widzenia turysty zdecydowanie bardziej pasowałaby w tym miejscu wieża widokowa. Jeszcze w latach 90. XX stała w tym miejscu drewniana wieża triangulacyjna.

Kozy, Hrobacza Łąka, Krzyż Milenijny. 20260314_115247-ink

Odrobinę przytłaczający swoim rozmiarem krzyż liczy aż 35 metrów wysokości, natomiast jego ramiona mają rozpiętość 10,5 metra. Krzyż w nocy podświetlają lampy i widać go nawet z Bielska-Białej.

Platforma widokowa

Podest z kratownicy zachęca do zrobienia sobie pamiątkowego zdjęcia z wycieczki. Widać Kozy, Bielsko-Białą, gdzieś tam podobno jezioro Goczałkowickie.

Kozy, Hrobacza Łąka. Stoimy na niewielkim balkoniku - najdalej wysuniętym punkcie platformy widokowej pod Krzyżem Milenijnym. 20260314_115742-ink

Kozy, Hrobacza Łąka. Platformy widokowa pod Krzyżem Milenijnym. 20260314_122558-ink

Hrobacza Łąka – prywatne schronisko

Pod szczytem znajduje się prywatne schronisko. Miejsce odebraliśmy jako bardzo nieprzyjazne. Weszliśmy do środka, nawet nie zdążyliśmy zakręcić w stronę bufetu, bo kolejka spora, gdy już obróciliśmy się pięcie. Między ludźmi przepychał się ktoś z obsługi, gromko obwieszczając, że to schronisko prywatne, a nie PTTK. I coś o tym, że nie wolno tu jeść swojego jedzenia. Na taki „przyjazne” komunikaty mamy alergię. Nie wiemy, czy po łące też ganiał i kontrolował ludzi. Zjedliśmy zatem bardzo dobrą pizzę koło kościoła w Kozach z przesympatyczną obsługą i nikt nas nie traktował jak przedszkolaków.

Kozy, Hrobacza Łąka. Widok na z góry na schronisko na południowym stoku. 20260314_120107-ink

Punkt widokowy pod schroniskiem

Na odcinku pomiędzy krzyżem i schroniskiem, patrząc kierunku schroniska, po prawej znajdziesz ścieżkę do punktu widokowego. Zobaczysz stąd Jezioro Międzybrodzkie, Babią Górę i Pilsko, Skrzyczne i Klimczok, a nawet Tatry Zachodnie.

Kozy, Hrobacza Łąka. Panorama Beskidów z punktu widokowego na południowym stoku, nieopodal schroniska. 20260314_122046-ink

Żółtym szlakiem do Kóz

Od schroniska wracamy w stronę krzyża i skręcamy w lewo. Tym razem podążamy już żółtym szlakiem (szlak papieski) w dół, w stronę Kóz.

Tabliczka na szczycie góry - Hrobacza Łąka, 828 m n.p.m. Poniżej strzałki z oznaczeniami szlaków turystycznych. 20260314_122509-ink

Przełęcz u Panienki

Dość szybko docieramy do miejsca znanego jako Przełęcz u Panienki. Znajduje się tutaj kapliczka. Zgodnie z lokalnymi przekazami ufundował ją w 1884 roku Juliusz Beinlich. Dlaczego akurat tutaj? Jako podziękę za ocalenie od ataku watahy wilków.

Kozy, kapliczka na Przełęczy u Panienki. 20260314_124805-ink

Kozy, widok na Hrobaczą Łąkę od strony Przełęczy u Panienki.20260314_130954-ink
Widok spod kapliczki

Krótkie podejście na Groniczki

Z żółtego szlaku można zrobić błyskawiczny stromy wypad czerwonym szlakiem na Groniczki (833 m n.p.m.) – warto dla widoków. Czerwony szlak wiedzie dalej do Straconki (dzielnica Bielska-Białej), ale nas tym razem interesowała pętla z Kóz do Kóz.

Kozy, widok ze czerwonego szlaku na Groniczki. Widok na północny-wschód w kierunku Hrobaczej Łąki i wsi Kozy . 20260314_130300-ink

Jak dojechać

Z Krakowa i z Bielska-Białej do stacji Kozy dojedziesz pociągiem. Nie trzeba się wtedy martwić o parkowanie.

Z Bielska-Białej można dojechać także autobusem linii 109 (do pętli „Kozy Kamieniołom”) i 112, aktualne połączenia sprawdź na stronie przewoźnika Komunikacja Beskidzka.

Kozy, szlak z Hrobaczej Łąki. 20260314_123726-ink

Gdzie zaparkować

Jeśli przyjedziesz do Kóz samochodem, możesz zaparkować obok stacji kolejowej lub obok kościoła.

Już pod lasem, bardzo blisko kamieniołomu, przy zielonym szlaku, zaparkujesz przy ulicy Panienki (wpisz w nawigację Panienki 61 i trafisz bez problemu).

Przy żółtym szlaku też jest parking (ul. Beskidzka), ale zdecydowanie bardziej oblegany niż ten przy zielonym szlaku.

Widok na żółtym szlaku przez las podczas zejścia w kierunku wsi Kozy. 20260314_135558-ink

Podsumowanie

Bardzo przyjemna i urozmaicona wycieczka. Można odpocząć i nad wodą, i na polanie koło schroniska. Żółty szlak w dół nie sprawia większej trudności, więc spotkasz wiele rodzin z maluchami i psami. Pomysł, by wejść zielonym a zejść żółtym to w naszym odczuciu dobry układ. Schodzi się bardzo szybko, bez żadnych technicznych trudności.

Kamieniołom Kozy, niewielki w dawnym wyrobisku. 20260314_102951-ink

Przewijanie do góry
Menu