Jezioro Laka to jedna z atrakcji Parku Narodowego Szumawa, czyli największego parku narodowego Republiki Czeskiej. Szumawa to także największy obszar leśny Europy. Cudowne miejsce, by się zregenerować i pooddychać czystym powietrzem. I właśnie wśród malowniczych, zielonych, gęsto zalesionych wzgórz Szumawy skrywa się jezioro Laka (Jezero Laka). Laka zajmuje zaszczytne pierwsze miejsce wśród szumawskich jezior aż w dwóch kategoriach. Po pierwsze to najwyżej położone jezioro na terenie Narodowego Parku Szumawa, a po drugie to najmniejsze szumawskie jezioro. Rankingi rankingami, ale najważniejsze, że jezioro urokliwe, a trasa do niego od parkingu łagodnie wiedzie w górę. Znakomity pomysł na rodzinny spacer.
Jezioro Laka – położenie
Jezioro położone na wysokości 1096 metrów n.p.m. otacza pachnący las. Jak już wspomnieliśmy, jezioro Laka znajduje się na terenie Parku Narodowego Szumawa. Odległość od miasteczka Železna Ruda do parkingu na początku szlaku to zaledwie 9 km. Kašperské Hory oddalone są o ok. 26 km.
Gdzie zaparkować
Płatny parking wyznaczono przy szosie, w nawigacji wystarczy ustawić „Nová Hůrka” (Parkoviště Nová Hůrka). Opłatę wnosi się w parkomacie z góry na 5 lub 10 godzin. Zapłaciliśmy za 5 godzin i mieliśmy jeszcze spory zapas czasu, gdy wróciliśmy na parking. Jest to wszystko tak wyliczone, że spokojnie możesz zaplanować drugie śniadanie w terenie, nawet z dzieciakami. Te 10 godzin z pewnością zaplanowano dla tych, którzy wybrali się na całodzienne wędrówki.
Wystarczy przejść przez drogę i od razu trafiasz na słupek z informacją o szlakach i tablicę informacyjną. Do jeziora zaledwie 5 kilometrów.
Opis szlaku
Szlak początkowo prowadzi przez przepiękną wioseczkę Nová Hůrka. W domkach kwatery dla turystów – estetyczne, ukwiecone i romantyczne. Aż zazdrościliśmy tym, którzy tutaj zrobili sobie bazę wypadową.
Po chwili droga stopniowo idzie już w górę, zanurzamy się w zieleń i śpiew ptaków. Nie ma jeszcze godziny 8, więc jesteśmy sami na szlaku. Cudownie. I tak będzie aż do jeziora.
Widać wyraźnie, że idziemy drogą obsadzoną drzewami ręką człowieka. Potężne drzewa wspaniale się prezentują w porannym słońcu.
Po jakimś czasie docieramy do ciekawego miejsca, do niemych świadków historii. Po lewej stronie, na polanie ruiny – kościół i malutki cmentarzyk. Szybkie spojrzenie tylko na obiekty i idziemy dalej w górę, bo nie chcemy stracić wrażenia pięknego, czystego poranka nad jeziorem. W drodze powrotnej zatrzymamy się tutaj na dłużej.
Niedaleko kościoła jest skrzyżowanie szlaków, my kontynuowaliśmy spacer niebieskim szlakiem. Do tego rozwidlenia wrócimy później żółtym szlakiem.
Od skrzyżowania szlaków droga już prosto prowadzi do jeziora Laka. Idziesz, idziesz, słychać szum potoku i podmokły teren po prawej stronie sygnalizuje, że musi być już blisko.
Najpierw widzisz drewniany pomost i już po chwili ukazuje się jezioro w swojej porannej krasie. Pusto, cicho i pięknie. Jezioro na wyłączność.
Według tablic informacyjnych maksymalna głębokość jeziora wynosi 3,9 metra, a jego obwód 870 metrów. Powierzchnia tego najmniejszego szumawskiego jeziora liczy 2,78 ha. Z tablicy przy kościele dowiedzieliśmy się, że po niemiecku jezioro nazywało się Lacka-See, a „die Lacke” w Bawarii oznacza kałużę.
Powrót na parking
Od jeziora odbijamy szlakiem czerwonym w prawo. Po chwili wychodzimy spomiędzy drzew na bardziej otwartą i nasłonecznioną ścieżkę. Nadal jesteśmy sami na szlaku i czujemy się jak odkrywcy. Po drodze mijamy kanał wodny (podpisany na tabliczce). W tym miejscu pojawia się znak żółtego szlaku, którym idziemy dalej do skrzyżowania z drogą asfaltową (Rudská křižovatka), gdzie skręcamy w prawo, by wrócić do niebieskiego szlaku oraz wspomnianego już kościoła i starego cmentarza.
W drodze powrotnej jeszcze raz zachwycamy się domkami w wiosce i mijamy tych, którzy woleli dłużej pospać niż podziwiać jezioro o poranku. Dziwni ludzie 😉 ale dziękujemy im za to, bo uwielbiamy puste szlaki.
Domki dopieszczone, wymuskane. Jeszcze kwitły rododendrony. A najbardziej urzekł mnie jeden detal. Czyż taki ludowy dzbanek-doniczka nie prezentuje się cudownie na białej ścianie?
Historia napotkana na szlaku
W latach 50. XX wieku osady Hůrka i Stará Hůrka zostały zrównane z ziemią przez wojsko. Kościół był używany jako stajnia i stodoła, a z cmentarnej kaplicy – grobowca rodziny Abele – pozostały ruiny. Taki los spotkał też miejscowy hotel i szkołę. Do lat 90. XX teren był niedostępny dla turystów. Przebywały tu tylko wojsko i służby ochrony pogranicza – Nová Hůrka oddalona jest zaledwie 1,5 km od niemieckiej granicy. A niegdyś była to granica Czechosłowacji i zachodnich Niemiec.
Do roku 1788 była tutaj kaplica domowa mistrza szklarskiego i pierwszego właściciela huty szkła w Hůrce (od 1766) Ignaza Hafenbrädla (1718-1792). Msze odprawiali duchowni z klasztoru kapucynów z pobliskich Sušic. Mistrz Hafenbrädl, który wówczas miał 72 lata, postanowił przekształcić ją w kościół św. Wincentego Ferreriusza, który powstał wraz z cmentarzem w roku 1789. Poświęcenie kościoła nastąpiło dość szybko, bo już 21 września 1789.
Sam Ignaz Hafenbrädl został pochowany w kościele w 1792, zaś Felix – jeden z jego synów – w roku 1797. W kościele było oczywiście epitafium Ignaza, które się niestety nie zachowało, choć sam tekst przetrwał w dokumentach.
W 1799 kościół stał się częścią majątku innej rodziny szklarzy – rodziny Abele.
Do roku 1819 kościół nie miał dzwonnicy, a dzwony wisiały na rusztowaniu. Georg Christoph Abele – uznawany niejako za następcę Ignaza, ale także mąż jego wnuczki Susanny – ufundował więc dzwonnicę. Rok później wybudował także kaplicę św. Krzyża wraz z kryptą, która miała stać się rodzinnym grobowcem. W 1822 Abele założył tutaj szkołę.
Rodzina Abele w 1853 sprzedała obie Hůrki Hohenzollernom z Sigmaringen, a kościół stał się w tym czasie parafią.
Organy w kościele ufundował Matthias Wunsch, organista Sušic, w roku 1904.
Kościelna kronika kończy się na roku 1946, gdy zgaszona została tutaj „wieczna lampka”. Ostatnia msza odbyła się w 1950.
Podsumowanie
Wycieczka szybka, łatwa i przyjemna. Relaks w czystej postaci. Połączenie przyrody z odrobiną historii. Jeśli dotrzesz tutaj tak jak my, po 7 rano, to jeszcze zdążysz zwiedzić któryś z okolicznych zamków. My wybraliśmy zamek Velhartice, a jeszcze zdążyliśmy na ostatnią turę zwiedzania pałacu Nemilkov.
Jeśli lubisz lasy, jeziora i trasy, który nie wykończą Cię kondycyjnie, to jeszcze na Szumawie polecamy odwiedzić położone blisko siebie 2 jeziora – Černé jezero i Čertovo jezero, taki szumawski turystyczny klasyk, który zachwyca. Dla sprawnego piechura te 3 jeziora, gdy dzień długi, bez problemu są do odwiedzenia w ciągu jednego dnia.



















