Polana Trusiówka – malownicze, zaciszne miejsce w dolinie rzeki Kamienica, gdzie kończy się droga, a zaczyna teren Gorczańskiego Parku Narodowego. Do wyboru kilka tras, raczej krótkich – na przykład 2 szlaki edukacyjne: Dolina Gorcowego Potoku i Dolina Kamienicy.
Dla wytrwałych proponujemy jednak wypad aż pod schronisko na Turbaczu. Mało uczęszczana trasa wiedzie przez Jaworzynę Kamienicką (1288 m n.p.m.), Kiczorę (1282 m n.p.m), Halę Długą aż do schroniska pod Turbaczem. Wycieczka na cały dzień, do przejścia ok. 28 kilometrów. Idealny pomysł na wycieczkę na przełomie czerwca i lipca, gdy długi dzień pozwala nie stresować się tym, by zejść ze szlaku przed zmrokiem.

Gdzie zaparkować
Aby dotrzeć do polany Trusiówka, należy z drogi nr 968 skręcić do miejscowości Lubomierz-Rzeki. Najpierw po lewej stronie zobaczysz parking koło mostu – tu najlepiej zostawić auto, gdy wybierasz się na Gorc. Do Trusiówki jedziemy jednak dalej prosto wąską drogą. Po kilku minutach jazdy stronie zobaczysz oznaczenie parkingu po prawej. Przejeżdża się przez drewniany mostek i wjeżdżasz na parking zatopiony w zieleni.

W budce GPN wnosi się opłatę za parking (za cały dzień) oraz za bilet wstępu do GPN (gotówką lub blikiem). Aktualne ceny biletów jednodniowych i wielodniowych sprawdź na stronie Gorczańskiego Parku Narodowego.
Można tutaj też skorzystać z toalety (trzeba mieć monety o nominale 2 złotych).

Opis trasy: polana Trusiówka – schronisko na Turbaczu
Gdy już dopełnisz formalności w budce GPN, przejdź przez mostek. Omijasz szlaban i tuptasz dziarsko przed siebie. Szlak czerwony początkowo prowadzi po asfalcie. Po prawej stronie słychać i miejscami widać rzekę Kamienica, a zachwyca wzrok niewielka kaskada.
Po dwóch stronach drogi gigantyczne łopiany. Mijamy malownicze bajorka z drewnianymi podestami i tuptamy dalej. Wrażenie, że pomimo asfaltu jest tu dziko, jak na park narodowy przystało.

Papieżówka
Mijamy po prawej tzw. polanę Papieżówkę, a kamień upamiętnia gorczańskie wędrówki Karola Wojtyły w 1976 roku.

Idziemy cały czas dalej czerwonym szlakiem. Po jakimś czasie dochodzimy do miejsca, gdzie można odbić w prawo i przekroczyć rzekę (niebieski szlak na przełęcz Borek), ale my trzymamy się lewej strony i idziemy lekko w lewo. Droga powoli pnie się w górę, ale podejścia są łagodne.
Wreszcie wychodzimy na tyle wysoko, by zobaczyć coś więcej niż drzewa przy drodze. Naszym celem jest polana Jaworzyna Kamienicka.

Szlak zakręca w lewo i pod trochę większym kątem nachylenia (nie sprawia trudności) idziemy w górę. Po chwili przed nami otwiera się piękny widok na polanę. Idziemy przez otwartą przestrzeń.
Jaworzyna Kamienicka
Docieramy na Jaworzynę Kamienicką (1288 m n.p.m.), czyli drugi co do wysokości szczyt Gorców. Wspaniale widać stąd wieżę widokową na Gorcu i Kudłoń.


Na polanie na Jaworzynie Kamienickiej czas na chwilę odpoczynku. Zjadamy z wielkim apetytem drugie śniadanie na ławach koło białej kapliczki i po kilku minutach ruszamy dalej prosto zielonym szlakiem. Pod kapliczką odpoczywa kilka osób, ale wszyscy zajęci uzupełnieniem spalonych kalorii. Niektórzy planują jeszcze wypad do Zbójnickiej Jamy (10 minut od kapliczki, w prawo czerwony szlak).

Warto przy okazji wspomnieć o kapliczce. Kapliczka zwie się kaplicą Bulandy i jest najstarszym sakralnym zabytkiem na terenie Gorczańskiego Parku Narodowego. Ufundował ją w 1904 baca i znachor Tomasz Chlipała, zwany Bulandą.

Z Jaworzyny Kamienickiej możesz wybrać się na Gorc (zielonym szlakiem w lewo) i z Gorca wrócić niebieskim szlakiem do miejscowości Lubomierz-Rzeki i potem już kawałek drogą do Polany Trusiówka. Wtedy zrobisz piękną pętlę. My na Gorcu byliśmy 2 tygodnie wcześniej, więc nie interesowała nas ta opcja.

Kiczora – trzeci szczyt w Gorcach
Z Jaworzyny Kamienickiej idziemy dalej prosto zielonym szlakiem na Kiczorę (1282 m n.p.m), czyli trzeci pod względem wysokości szczyt w Gorcach. Kilka minut spaceru i już można cieszyć oczy widokami z Kiczory. Kiedyś była tu wieża widokowa, może kiedyś znowu będzie.

Według znaków na Turbacz z Kiczory zostało już tylko 45 minut. Ruszamy zatem dalej czerwonym szlakiem. Przed nami przepiękny odcinek – spore nasłonecznienie, długi kawałek bez przewyższeń. Idzie się wspaniale. Na tym odcinku mijamy w sumie 5 osób.


Dochodzimy wreszcie do wielkiej polany reglowej – na mapach nazywa się Hala Długa. Ruch już trochę większy, ale liczba turystów nadal niewielka i można wędrować w swoim tempie. Na Hali Długiej (wysokość 1160-1270 m n.p.m.) wypasane są owieczki (kulturowy wypas owiec). Akurat odeszły dalej od ścieżki i nie mogliśmy ich uwiecznić dla potomności. Przy dobrej pogodzie widać stąd Tatry.


Przed nami jeszcze podejście pod schronisko. Z oddali wydaje się, że będzie podejście ostre, ale wchodzi się leciutko.

Po chwili widzimy budynek schroniska. Pora wreszcie na zasłużone pierogi i ciacho. Najwyższa pora na dawkę kalorii i na toaletę. Na parterze schroniska działa kawiarnia, a dania obiadowe zamawia się na 1. piętrze. Pełno ludzi, bo przy schronisku – łączą się tu najpopularniejsze szlaki na Turbacz, czyli z Nowego Targu, Rabki, Koninek i Łopusznej. Gdyby nie to, że trzeba było wrócić na parking, to pewnie poszlibyśmy przez Stare Wierchy i Maciejową do Rabki, bo do Rabki mamy sentyment. I po drodze racuchy można jeszcze zjeść na Maciejowej 😉

A tutaj dla ciekawskich prezentujemy zapis naszej trasy. Droba uwaga: mapa wskazuje tylko 17 km, ponieważ zapis na garminie (nie było pod ręką zapasowych baterii…) zakończył się w drodze powrotnej przy kapliczce Bulandy. Od kapliczki do parkingu zostało 10 km, co akurat bardzo łatwo sprawdzić, bo wracaliśmy już tą samą trasą 😉
Droga powrotna
Wracamy do polany Trusiówka delikatnie zmodyfikowaną trasą – nie idziemy tym razem przez Kiczorę, ale odbijamy w lewo na Trzy Kopce. Kawałek szlaku wyłożony drewnem. Po chwili łączymy się ze szlakiem z Kiczory i tuptamy znaną już ścieżką przez Jaworzynę Kamienicką. Od Jaworzyny Kamienickiej do polany Trusiówka mijają nas tylko 2 pary rowerzystów. Dopiero koło Papieżówki dogoniła nas para turystów. A może wracali od przełęczy Borek?


Podsumowanie
Polana Trusiówka – schronisko pod Turbaczem to wspaniała trasa dla lubiących długie dystanse, ale bez ostrych i męczących podejść. Różnica poziomów na trasie jednak spora, bo Polana Trusiówka położona jest na wysokości 710-730 metrów n.p.m., a schronisko pod Turbaczem już na 1283 metrów n.p.m. Wchodzi się pod górę spokojnie, równym tempem, bez postojów na wyrównanie oddechu. Do tego cudownie cicho i pusto przez większość trasy, więc można się wyciszyć, słuchać szumu wody, wiatru i ptaków. Jedynie przy schronisku zamieszanie, ale tego się nie da uniknąć zwłaszcza w godzinach wczesnopopołudniowych, gdy docierają tutaj turyści z innych popularnych punktów startowych. Wycieczka tak nam się spodobała, że chętnie powtórzymy trasę w przyszłym roku.


