Rezerwat Van Long – Van Long Wetland Nature Reserve – odkryliśmy przypadkiem. Gdy przygotowywaliśmy się do wyjazdu ta nazwa nie wpadła nam w oczy. Dopiero na ścianie naszego pensjonatu w Tam Cốc, wśród innych atrakcji w okolicy dostrzegliśmy zdjęcia z Van Long. Od razu pomyśleliśmy, że to coś dla nas i dodaliśmy do naszego „must see” mokradła do programu odkrywania piękna prowincji Ninh Bình. Krasowe formacje skalne i dużo wody dookoła to miejsce, gdzie żyje bliski wyginięcia gatunek endemicznych małpek znanych jako langury Delacoura. Rezerwat ustanowiony w 2001 ma m.in. chronić ich środowisko życia, ale też siedliska migrujących ptaków oraz rośliny zagrożone wyginięciem (8 gatunków wpisano do Wietnamskiej Czerwonej Księgi).

Jak dojechać do Van Long
Przystań rezerwatu znajduje się 24 km od Tam Cốc i 17 km od centrum Ninh Bình. Bazę mieliśmy w Tam Cốc i do przystani dotarliśmy Grabem. Kierowca sam zaproponował, że na nas zaczeka. Bez obaw – koszty nie wzrosły, a odpadło czekanie na kolejny transport.
Po rejsie skorzystaliśmy jeszcze z usług tego samego kierowcy i pojechaliśmy do Bái Đính Temple. Potem jeszcze pan nas odstawił do Tam Cốc. Za tyle godzin i kilometrów zapłaciliśmy mniej niż za taksówkę z domu na dworzec i z powrotem w Krakowie.

Opustoszała przystań Van Long
Wysiadamy z samochodu, rozglądamy się za kasą. Okazało się, że niepozorna kasa znajduje się z boku niskiego budynku – jakoś tak skromnie, wręcz ubogo, bez atakujących plakatów itd. Pusto, cicho, tylko kilku Wietnamczyków siedziało przy stoliku.
Zupełnie inny klimat niż w Tam Cốc lub Trang An – do Van Long turystyczna masówka nie dotarła jeszcze lub trafiliśmy w dobrym momencie. Przyjechaliśmy na miejsce tuż przed 10:00, więc już pora, żeby ruch w interesie się kręcił, a tu trwał raczej marazm.

Z biletami w ręce kierujemy się w stronę wody, w stronę wału (sztuczna grobla liczy aż 30 kilometrów długości). Przechodzimy przez ulicę, pani sprawdza bilety i wskazuje nam łódeczkę. Na przystani pustki, żadnej płynącej łodzi w oddali także nie widać. Wymieniamy powitalne ukłony z naszym panem łódeczkowym, zakładamy kamizelki i ruszamy odkrywać wodny świat.

Kiedy odwiedzić Van Long
W Internecie znajdziesz informację, że najlepiej wybrać się rezerwatu Van Long podczas pory suchej, czyli do listopada do kwietnia, gdy pogoda najpewniejsza i temperatury bardziej znośne.
Z pewnością warto wybrać się tu z samego rana, gdy ptaki są zdecydowanie bardziej aktywne. Przystań działa od 8 rano.

Wrażenia z rejsu
Cisza, cisza, cisza. Słychać tylko plusk wioseł miarowo uderzających o wodę. Pan łódeczkowy siedział cichutko. Nas ta cisza tak zahipnotyzowała, że nawet szeptem nie chcieliśmy się dzielić ze sobą wrażeniami.

Co jakiś czas słychać w szuwarach ptaki. Największy „hałas”, gdy łódka musiała przedostać się przez poplątaną wodną roślinność.

Jaskinia Hang Cả
W programie wycieczki wpłynięcie do jaskini Hang Cả. Wpłynęliśmy do niej tylko na niewielką odległość (chociaż jej długość wynosi aż 250 metrów).

W Internecie można spotkać informację, że przepływa się przez jaskinię. Może poziom wody był zbyt wysoki? Jeszcze kawałek i nawet w pochyleniu uderzylibyśmy głowami w skały.
Zaglądamy tylko do jednej jaskini, a na terenie rezerwatu znajduje się ich ponad 30.

Ile trwa rejs
Rejs trwa ok. 75 – 90 minut. Na łodzi płynie tylko maksymalnie 2 pasażerów, więc warunki naprawdę kameralne. Kamizelki obowiązkowe.
Posłuchaj, jak brzmi rejs:
Podsumowanie
Dopiero, gdy powoli wracaliśmy w stronę przystani minęły nas na rozwidleniu wodnych szlaków łodzie z turystami. Skończył się moment, gdy rezerwat mieliśmy tylko dla siebie. Na szczęście oni również zachowywali się cichutko i ich obecność nie zmąciła tej cudownej ciszy. Kojące, relaksujące doświadczenie. Niby nic wielkiego – cisza, woda, rozleniwiające ciepło.

